Bob Marley i prawda o jego zabójstwie

Na kilku angielskojęzycznych portalach pojawiła się informacja o agencie CIA, który rzekomo miał zabić Boba Marleya. Bill Oxley, 79-letni emerytowany oficer CIA, wyznaje na łożu śmierci, że w swoim życiu popełnił serię zabójstw. Zdarzenia, choć pozornie wyglądają na zmyślone, zdaniem osób, które znały Boba Marleya, mogły mieć miejsce. Zaś muzyk nie był ulubieńcem CIA.

 
Do wyznania miało dojść w szpitalu Mercy w stanie Maine, w miniony poniedziałek, 27 listopada, Oxley, któremu pozostało kilka tygodni życia, stwierdzi, że popełnił 17 zamachów w latach 1974-1985, w tym Boba Marleya.
 
Billi Oxley przez 29 lat pracował dla CIA jako agent i twierdzi, że był często wykorzystywany jako zabójca osób, które mogłyby stanowić zagrożenie dla celów agencji. Był wyszkolonym snajperem i strzelcem wyborowym. Jednak miał również duże doświadczenie w bardziej niekonwencjonalnych metodach eliminowania ludzi min. przez jak trucizny, materiały wybuchowe, indukowane ataki serca i nowotwory.
 
79-letni agent twierdzi, że popełnił te zbrodnie między marcem 1974 a sierpniem 1985 roku. Mówi, że był on częścią komórki operacyjnej złożonej z trzech członków, która przeprowadzała serię zabójstw politycznych w USA i sporadycznie w innych krajach.
 
Większość ich ofiar była działaczami politycznymi, dziennikarzami i przywódcami związkowymi, ale Oxley przyznaje się także do zamordowania kilku naukowców, badaczy medycznych, artystów i muzyków, których idee i wpływy „stanowiły zagrożenie dla interesów Stanów Zjednoczonych”. Twierdzi, że nie miał problemu z zabójstwami: – Byłem patriotą, wierzyłem w CIA i nie kwestionowałem motywacji agencji. Zawsze rozumiałem, że czasami trzeba składać ofiary dla większego dobra.
 
Oxley przyznaje, że Bob Marley pozostaje wyjątkowy wśród jego ofiar, ponieważ był jedyną ofiarą, do której „czuł cokolwiek”.
– Inni byli dupkami. Muszę przyznać, że muzyka Boba mnie poruszyła. Miał w sobie trochę władzy nad ludźmi.
 
Teraz agent twierdzi, że ma „mieszane uczucia” dotyczące śmierci Marleya. Z jednej strony, Marley był „dobrym człowiekiem, piękną duszą z głębokimi artystycznymi darami”, który nie zasługiwał na to, by jego życie zostało przerwane”. Ale według Oxleya, Bob Marley również zagrażał bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych: – Udało mu się wywołać rewolucję, która wykorzystywała muzykę, jako potężniejsze narzędzie niż kule i bomby. Bob Marley w 1976 roku był bardzo poważnym zagrożeniem dla globalnego status quo i dla ukrytych przedstawicieli władzy realizujących plan nowego ładu światowego. Bob Marley był sławnym, wpływowym i zaczął wykorzystywać swoje fundusze i sławę, aby wspierać sprawy na całym świecie, które były w bezpośrednim konflikcie z CIA. Szczerze mówiąc, podpisał własny wyrok śmierci.
 
Po chwili Oxley dodaje: – To nie tak, że go nie ostrzegaliśmy. Wysłaliśmy kilku gości, żeby strzelali do niego w jego domu w Kingston – mówi były agent, odnosząc się do strzelaniny w rezydencji Marleya, gdy został ranny w ramię i klatkę piersiową: – To było dla niego ostrzeżenie. Nie posłuchał.
 
Wtedy, po krótkim pobycie w szpitalu, Bob Marley udał się na w góry aby zrelaksować się przed trasą koncertową.
 
 
 
Oxley, podszywając się pod słynnego fotografa, pracującego dla New York Times, dotarł wtedy do Boba Marleya i podarował mu śmiertelny prezent”: – Dałem mu trampki Converse All Stars, rozmiar 10. Gdy zmierzył prawy but, aż krzyknął „Ouuu!”. W tym bucie umieściłem szpilkę skażona wirusami rakowymi i bakteriami. Gdy przebiła jego skórę, to było już po nim.
 
– Bob po raz pierwszy odkrył czerniaka podczas gry w piłkę nożną w 1977 roku, kiedy kontuzja stopy wydawała się wyjątkowo paskudna i z czasem uległa pogorszeniu. Kiedy lekarz odkrył raka, zalecono mu amputację palca stopy, ale Bob odmówił, ponieważ nie pozwalała na to jego rastafariańska wiara. Uważał, że usunięcie części ciała jest grzechem. Zgodził się na przeszczep skóry, ale to nie powstrzymało rozprzestrzeniania się choroby w całym ciele. – wspomina Howard Cambell, znajomy muzyka.
 
– W Stanach Zjednoczonych w latach sześćdziesiątych i na początku lat siedemdziesiątych miała miejsce seria głośnych zabójstw postaci kontrkulturowych. Zanim nadszedł czas Boba Marleya, planowaliśmy zrobić to subtelnie. Bez żadnych pocisków i rozbitych mózgów. – dodaje Oxley i twierdzi, że utrzymywał
 
bliski kontakt z Marleyem w ostatnich latach jego życia. Twierdzi też, że porady medyczne, jakie muzyk otrzymał w Paryżu, Londynie i Stanach Zjednoczonych „przyspieszyły jego smierć, zamiast go wyleczyć”. Marley zmarł na raka w maju 1981 r. Miał zaledwie 36 lat.
 

– Kiedy ostatni po raz widziałem Boba przed śmiercią, obciął dredy, a jego waga spadła drastycznie – mówi były agent CIA. – Był bardzo wycofany, niewiarygodnie mały. Skurczył się w sobie. Rak zrobił swoją robotę. Dzień, w którym zmarł w Miami, był zdecydowanie jednym z najtrudniejszych momentów w mojej karierze. Czułem się naprawdę źle. Przez długi czas nie czułem się dobrze ze świadomością, ze go zabiłem. Ale w końcu uświadomiłem sobie, że musiało tak się stać dla dobra Ameryki.

Jurek Healer 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *